- Bo wiesz – mówi wczoraj Hanka – czym się różni wielbłąd jednogarbny od dwugarbnego?
- Nie wiem. Czym?
- Jednogarbny ma drugi garb w dupie!
No właśnie. Jestem wielbłądem jednogarbnym. A nawet wielbłądem o wyjątkowo prostym kręgosłupie. Mam w dupie jeden garb, drugi garb i całe mnóstwo innych atrakcji.
"Bielańscy policjanci zatrzymali 31-letniego Krzysztofa J. Mężczyzna w trakcie libacji alkoholowej śmiertelnie ranił nożem swojego wuja. Niewykluczone, że powodem kłótni była sałatka, którą jeden zjadł drugiemu"
MĘŻ-CZYŹ-NI...
2.09.2009
Chciałam tylko powiedzieć, że Christina Yang jako aktorka porno, która przemawia na pogrzebie swojej koleżanki po fachu, w różowej peruce – sam miód („Sześć stóp pod ziemią”, sezon pierwszy).
Wczoraj na stole na tarasie usiadł nam największy pasikonik, jakiego w życiu widziałam. Był zielony i wielkości psa*. Skoczył N. prosto w twarz, więc chyba to była samica.
Przeczytałam natomiast wczoraj dwa amerykańskie kryminały i mam taka refleksję (i nic na to nie poradzę, nawet jak się napiję absyntu): w amerykańskich kryminałach bohaterami są albo superinteligentni agenci FBI, którzy musza się użerać z wsiowymi policjantami, którzy wtrącają im się do roboty i wszystko psują, albo mili, lokalni, zaangażowani policjanci, którzy muszą się użerać z bucami z FBI, którzy im się wtrącają do roboty i wszystko psują.
I zawsze niedostępna agentka z FBI poczuje jak jej szybciej bije serce do miejscowego policjanta, który tak naprawdę nie jest wsiowym kretynem, tylko ma potencjał i takie szerokie męskie ramiona, ewentualnie miejscowa policjantka zakocha się w przystojnym agencie FBI, który tak naprawdę nie jest aż takim bucem, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. No i ma takie szerokie męskie ramiona.
Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego ciągle je czytam.
Chyba dlatego, że kobiety są zagadkowe.
* Nie piłam absyntu – ani wczoraj, ani nigdy. A chyba powinnam spróbować!
2.09.2009





