chamstwo, buractwo i prostacka głupota
W sobotę była rocznica. Czy kto chce czy nie chce - wielka rocznica. Rocznica, i owszem, tragiczna, ale zasługująca na choćby minimum szacunku. Naszego szacunku. Tu i teraz. W kraju naszych przodków, zadków (własnych) i dzieci. A tymczasem co robi część z nas?
Daje popis chamstwa, buractwa i prostackiej głupoty.
Apelowali byli powstańcy o odpolitycznienie 1 sierpnia? Apelowali. Trąbili media, żeby kociej muzyki nie urządzać? Trąbili. Odzywali się politykiery różnej maści, żeby manifestacji politykierskich nie robić? Odzywali.
I co?
I - bez przeproszenia - gówno.
Politykierskie się obchody stali, bo Kaczyński J. nie mógł wytrzymać i koniecznie musiał złożyć wieniec zuzamen ze swoją Paranoją i Strachem. Mimo, że uzgodnione było na Wiejskiej, że się żadnych takich akcji pod sztandarami partyjnymi prowadzić nie będzie. Cham? burak? czy po prostu głupi prostak?
Jeśli sądzi, że zdobył tym sobie nowe rzesze zwolenników, to w grubym jest błędzie. Tak grubym, że się w standardową marynarkę nie mieści. Jak i Kaczyński J. zresztą.
Zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że pomachanie PiSdzielstwem na rocznicy będzie podpuchą dla głupów namolnych, którzy ad hoc urządzili kocią muzykę via wybuczenie nie pasujących im politykierów. Zapewne zdawał, ale olał to, bo kocia muzyka dla obozu przeciwnego to pewnikiem chóry anielskie w jego uszach.
Winniśmy szacunek tym, którzy 1 sierpnia o 17tej rozpoczęli tych 63 dni. Winniśmy - tylko co z tego? Skoro pierwszy lepszy kurdupel swoimi zagrywkami i podpuszczaniem mocno rozkojarzonej części rodaków może dokładnie to zbrukować i ściągnąć do parteru.
A dyjabli by wzięli takich chamów, buraków i prostackich głupków. Pożytek z nich znikomy, a szkoda wielka przecie.



