wyjątkowe poczucie humoru
Jest taki PiSdzielec, Girzyński Z., nie wiedzieć czemu nader chętnie rozpytywany na różne okoliczności przez pismaków, radiotów i telewizorów. Indywiduum to żałosne, ale za wszelką cenę chcące zaistnieć, bez coż mające parcie na szkło, sitko i papier. Być może dlatemu właśnie - bo mając parcie jest zawsze pod ręką - go rozpytują.
Wspomniany Girzyński Z. ma jeszcze jedną cechę, która być może jest decydującą pod kątem wybierania go pod rozpytywanie - ma dość specyficzne poczucie humoru. Humoru - rzekłbym - niemieckiego, więc ciężkiego jak wagon kopalnianych gwoździ.
Ostatnio na ten przykład błysnął dowCIPem następującem: "żartów tutaj można użyć wiele i dzisiaj można też żartować, że to już nie jest pani Alicja Tysiąc, tylko pani Alicja sto trzydzieści tysięcy, bo taka jest w tej chwili w sumie łącznie kwota pieniędzy, jakie uzyskała z tytułu procesu najpierw z państwem polskim, a w tej chwili z redakcją gazety Gość Niedzielny."
Jak wiadomo dowcipy z nazwiska nie tylko są niekoniecznie wysokiego lotu, ale i wystawiają odpowiednie świadectwo temu, kto się nimi z lubością posługuje. Zniżając się do poziomu Girzyńskiego Z. można by go przezwać na przykład... Zwierzyńskim. Ale się nie zniżę i Zwierzyńskim go nie nazwę. Choć byłoby to być może na miejscu - na zasadzie "jak Castro Bogu, tak Bóg Kubie", ale nie do końca jestem pewien, czy nie byłoby to obrazą dla świata zwierzęcego naszej planety.
Bo jako posiadacz domowego minizoo zdrów na umyśle, choć niekoniecznie na ciele z całą stanowczością twierdzę, że pjesie i kocice poczucie humoru mają i żartować potrafią. I to jak jeszcze.
Przy czym żarty Zwie... to jest Girzyńskiego Z. nie mają do pjesiowych i kocicowych startu. Za ciężkie i zbyt niskiego lotu.
O czem świadczy najdobitniej jego dworowanie z Alicji Tysiąc, a raczej z jej nazwiska.


