dzień świętego spokoju
Kiedy się rzuci okiem w kalendarz, ale taki, w którym uwzględniono wszelakiego rodzaju tzw. dni, to aż po oczach bije ich ilością. Dzień czystych gaci sąsiaduje z dniem za małego stanika. Dzień ostrygi z dniem placków ziemniaczanych. I tak dalej.
Skoro zatem taka moda nastała, to doszliśmy do wniosku, że my nie od macochy i też swój dzień powołujemy - dzień świętego spokoju znaczy. Niech będzie, że będzie to 10 stycznia. 10 stycznia dlatego, że właśnie tego dnia, jakiś - dość spory, dodajmy - czas temu, przyszedł na świat dożywotni prezydent partii świętego spokoju im. Felicjana Dulskiego.
W tym roku już po herbacie, ale w przyszłym dzień ten radośnie obejdziemy, nie przewidując bynajmniej występowania do lokatorów ławek na Wiejskiej o dzień wolny od pracy. Bo i niby po jasną cholerę - mało to wolnych dni w kalendarzu?
Wystarczy, że sobie 10 stycznia nie będziemy wzajem robić wbrew, utrudniać życia, nie ustępować ciężarnym miejsca w środkach komunikacji ogólnodostępnej, nie będziemy robić zadymy "bo zupa była za słona", nie będziemy ujadać o to jedno piwo za dużo i tak dalej.
Znaczy - damy sobie nawzajem 10 stycznia święty spokój.



