POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

czwarta władza?

czwarta władza?
Mianem, które w tytule przywołałem, zwykło się określać media. Że niby są aż tak wpływowe, że rządzą. I wszyscy tańczą tak, jak im one zgrają. Coraz częściej jednak zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem tytuł ten nie jest nadawany na wyrost. Bardziej siłą inercji i przyzwyczajenia, niż faktycznego wpływu mediów na tzw. życie publiczne, czyli innymi słowy - na naszą codzienność.
Bo oto z jednej strony mamy (uwaga! modne słowo!) postępującą tabloidyzację mediów - wszystkich bez różnicy. Tabloidyzację, czyli równanie w dół i stopniowe upodabnianie się do plotkarskich brukowców i kolorowych tygodników 'dla kucharek' (bez obrazy - nie mam naprzeciw nim nic; tak się mówi po prostu). Tabloidyzację polegającą na podawaniu ze śmiertelną powagą bzdur wyssanych z palca przez cholera wie kogo, a także i nagłaśnianie - też ze śmiertelną powagą - erupcji głupoty takiej czy innej instytucji - IPNu na przykład.

Z drugiej zaś strony to upadek (a tak!) rzemiosła dziennikarskiego. Bowiem nawet ci najlepsi w trakcie wywiadów przestają powoli słuchać tego, co mówi poddawany przesłuchaniu zaproszony do studia gość. Przesłuchaniu, bo te niby tyż to wywiady coraz bardziej przypominają 'rozpytywanie na okoliczność', i to na ubecji, nie na policji. Brakuje tylko dawania żarówą po oczach, ale może tropiki w studio i światła jupiterów tę żarówę z powodzeniem zastępują.

Wywiady toczą się ostatnimi czasy wedle dość ścisłego wzorca: mianowicie wywiadowca (bo chyba już nie dziennikarz) za wszelką cenę usiłuje wydusić z gościa, poddawanego przesłu... to jest wywiadowi odpowiedź dokładnie taką, jaką sobie założył i jakiej oczekuje. Jeśli zaś przesłuchiwany gość unika takiej odpowiedzi jak ognia i wywija się jak może, to wywiadowca nie kryje swojego niezadowolenia. A nawet i niesmaku.

W rezultacie powstaje dość żałosne widowisko, czy też - na piśmie - zapis mocno nieciekawej rozmowy. Mało tego - wywiadowcy mają coraz częściej tendencje do zagadywania przesłuchiwanych, ergo zupełnie ich nie słuchają. Słuchają siebie i sobą się zachwycają.

Jasne - są od tej degradacji dziennikarstwa chlubne wyjątki, ale zda się, że na palcach jednej ręki je policzyć można. I tylko potwierdzają coraz powszechniejszą regułę - że dziennikarstwo z prawdziwego zdarzenia umiera. Przy czym wina nie leży tylko i wyłącznie po stronie dziennikarzy - swoją niechlubną rolę odgrywają tu wydawcy i producenci, znaczy ci, którzy dziennikarzom płacą. Obserwując poczytność brukowych tytułów czy tzw. oglądalność plotkarskich serwisów dochodzą do wniosku, że tak trzeba. Żeby się korzystnie sprzedać czy zdobyć dobrze płatne reklamy.

I w ten prosty sposób z brytana czwartej władzy robi się powoli ratlerek szarpiący za nogawki przypadkowych przechodniów. Jest to bezsprzecznie pójście na niewyobrażalną wręcz łatwiznę. I obraza odbiorców tego, co wypuszczają media, bo wychodzi na to, że dziennikarze (en masse) uważają czytelników, widzów i słuchaczy za bandę nieszkodliwych głupków, którzy łykną każdego bzdeta, jakiego im się sprzeda. Jak tak dalej pójdzie, to chyba za jakiś czas zarówno dziennikarze, jak i odbiorcy ich produkcji będą żyli w świecie ułudy niewiele mającym wspólnego z rzeczywistością. O ile już tak po części nie jest.

ps.
Celowo nie wymieniłem nikogo z imienia i nazwiska, choć mógłbym sypnąć konkretami. Tylko - po co?
Lepiej jeśli kto uważa, że jest 'bez grzechu, niech pierwszy rzuci (...) kamieniem'. Jakoś to zniosę.