prawda
Najważniejszym tematem ostatnich kilkunastu dni była prawda. Prawda odmieniana przez wszystkie przypadki i występująca w towarzystwie najróżniejszych epitetów. Mający ją na ustach i ekranach monitorów prześcigali się w udowadnianiu, że to właśnie ich prawda jest tą najprawdziwszą. By zaś swoje racje poprzeć dokładnie wszyscy powoływali się na największe autorytety i w obronie 'swojej' prawdy wytaczali najcięższe działa.
Rację więc - obserwując te żałosne zapasy - należy przyznać Lechowi Wałęsie, który zwykł był mawiać, że 'prawda jest jak dupa - każdy ma własną'. I - oczywiście, bo jakżeby inaczej? - księdzu Tischnerowi, wedle którego prawdy są trzy: 'prowda, tyz prowda i gówno prowda'.
Jeśli te dwa stanowiska ze sobą zestawić, to dojść należy do wniosku, że prawda musi być tylko jedna, cała reszta zaś to półprawdy. A jak napisał na murze jakiś anonimowy filozof, 'pół prawdy to całe kłamstwo'.
I tu właśnie leży pies pogrzebany. Media weszły z ochotą w aferę rozdmuchaną wokół IPNu (Instytutu Półprawd i Niedomówień?) i nakręciły ją jeszcze bardziej, nawet rockmanów rozpytując na okoliczność 'czyja prawda jest najprawdziwsza'. Tym samym biorąc udział w rozpowszechnianiu półprawd, które to - patrz wyżej. A sama prawda - ta jedyna, obiektywna i niepodważalna odeszła gdzieś w zapomnienie.
I stado całe psów należałoby powiesić na tych wszystkich - zarówno dziennikarzach, jak i tych, których na okoliczność 'prawdy' rozpytywali, którzy skorzy byli do formułowania ostatecznych wniosków. Także i na tych, którzy takie wnioski formułowali (i formułują nadal) nie pytani, posuwając się rzucania epitetami w rodzaju 'niegodziwość' czy 'nikczemność'. By takie stanowiska podsumować, wypada więc tylko sięgnąć raz jeszcze do mądrości z murów i przytoczyć jedno bardzo mądre a proste zdanie: 'małość ludzka jest wielka'.
I tyle.
A jak zauważył któregoś dnia u Jarka Kuźniara we 'wstajesz i jesz' (czy jakoś tak...?) Filip Łobodziński, za najcięższą cholerę tej prawdy teraz nie poznamy. Bo jako nacja mamy tendencję do szargania się nawzajem i brukowania wszystkiego, co się tylko da. I nie da też. Może więc za dwa, trzy pokolenia ta jedyna prawda w końcu wyjdzie na jaw...
Ale nie do końca jestem o tym przekonany.



