POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

słówka

słówka
Co się dzieje – każdy widzi. I słyszy też. Jakiej dziedziny dnia naszego powszedniego by nie dotknąć – zadyma goni zadymę i zadymą pogania. Odnieść można wrażenie, że nadal żyjemy w schyłkowej jaruzelszczyźnie, a 4 czerwca 1989 roku w ogóle nie było. Mało obeznany z naszymi realiami i historią obcokrajowiec, rzucony nagle w sam środek kraju naszych przodków i dzieci, poczułby się jak w czeskim filmie.
Ale ja nie o tym. O słówkach, które nagle stają się modne. Którymi posługują się wszyscy. Które pojawiają się ni stąd, ni zowąd – ot, jakiś politykier czy żurnalista chce być oryginalny i puszcza w obieg słowa, które za nim powtarzać zaczynają wszyscy. Tak kiedyś było z 'bilateralnym', całkiem niedawno z 'dywersyfikacją', a spory czas z 'alienacją'. I tak dalej.

Nie są to jednak li tylko i wyłącznie słowa, na których niejeden łamie sobie język. Są to i wyrazy rodzime, rdzennie polskie. Jak 'nikczemny' i 'niegodziwy', które pojawiły się przy okazji coraz bardziej bezpardonowej walki PiSu z Platformą. Nie wiedzieć czemu, nagle wszyscy – politykierzy i dziennikarze – za punkt honoru uznają jak najczęstsze posługiwanie się nimi. Co – jako żywo – przypomina owczy pęd, a ci, co ich używają – po prostu stado baranów.

Bo chciałem nieśmiało przypomnieć, że ostatnie wydanie słownika języka polskiego zawiera ponad 100 000 (sto tysięcy) haseł. I nie chodzi mię tu o przesadną oryginalność (choć sam w nią często brnę), ale o to, by pewne wyrazy nie stawały się modnymi wytrychami, którymi posługują się wszyscy. Bo przecież nie zawsze używane są one zgodnie ze swoim znaczeniem, a ten, który się nimi posługuje zapewne nie do końca jest świadom tego, że popełnia spore nadużycie.

Mówiąc na przykład, że coś jest niegodne równocześnie określa tego, kto to 'coś' robi jako 'pozbawionego godności, honoru'. Co jest przecież sporą obrazą.

A może nie? Może język już tak się zbrutalizował, że zupełnie nie zwracamy uwagi na to, co w istocie przekazują słowa, którymi się posługujemy?
Obym się mylił...