choćby i do Strasburga...
uda się Beger Renata, wyrok na którą jedną podtrzymał sąd po apelacji. Wyrok w postaci 2 lat w zawiasach na 5 i 30 tys. zł grzywny. Wyrok za fałszowanie list wyścigowych w 2001. Znaczy się okazało, co dochodzenie w sprawie wykazało ponad wszelką wątpliwość, że 2700 podpisów na listach poparcia to pic na wodę i fotomontaż. W 9 przypadkach dokonany własnoręczną ręką wspomnianej Beger R. od kurwików i sexu jak owies.
Się zarzeka Beger R., że i do Strasburga poleci w temacie, bo się winna nie czuje:
" Na razie mam na względzie obronę swojego honoru i zamierzam wyczerpać wszystkie możliwe procedury. Jak się nie uda w kraju, to będę walczyć w Strasburgu!"
Ciekawe to bardzo podejście do tematu. Znaczy - wedle niej - się nagle sprzysięgło przeciwko niej 2700 nie powiązanych ze sobą rodaków, polycja, biegli grafolodzy i sąd na dokładkę. Słowem świadkowie, zeznający pod przysięgą (za faszywne zeznania grozi lat 5), się wzięli i skrzyknęli i uzgodnili, że nie podpisywali.
Polycja z ochotą wielką to podchwyciła i przeprowadziła wybitnie jednokierunkowe dochodzenie.
Biegli grafolodzy się dogadali, ze sobą i polycją, i zgodnie stwierdzili, że Beger R. własnoręcznie sprokurowała 9 faszywnych wpisów na poparte listy.
Sądy na koniec, kolejnych instancji, tylko zaklepywały poprzednie wyroki.
Zatem biednej, pokrzywdzonej, niesłusznie oskarżonej i skazanej Beger R. nie pozostaje nic innego, jak wykłócać się o swoje w Strasburgu.
Pamiętam, że swego czasu Beger R. szermowała patriotyzmem, matriotyzmem i wszem i wobec demonstrowała swoją dozgonną miłość do ojczyzny, i ojcowizny, ma się rozumieć, też. Teraz jakby jej się przekręciło do góry nogami i swój patriotyzm, matriotyzm itd. ma zamiar demonstrować i udowadniać w Strasburgu.
Ciekawe to bardzo podejście, bo nie dość, że jest ordynarnym wywleczeniem wyjątkowo brudnej sprawy na międzynarodowe forum - pewnie po to, żeby kolejne brukowce miały o czym w temacie paszkwili na nas pisać, ale także oznacza zaangażowanie sporych kosztów. Z naszej strony oczywiście.
Bo w Strasburgu wychodzą z założenia, że prawdę ustalić można li tylko i wyłącznie na miejscu, co oznacza, że nim wydadzą wyrok domagają się ponownego rozpatrzenia sprawy. Znaczy przeprowadzenia dochodzenia między innemi.
Co oznacza ponowne sprawdzenie list, ponowne przesłuchanie 2700 świadków, ponowne analizy grafologiczne itede itepe.
I wale nie jest równoznaczne z tym, że wyrok strasburski będzie odbiegał od rodzimego. Niemniej Beger R. - jak zapowiada - ma zamiar bronić swego honoru, któren jeden i tak jest mocno nadszarpnięty targami z PiSdzielcami w zaciszu posielskiego hoteliku przy Wiejskiej. O ile w ogóle istnieje. Honor ten.
Wedle słownika honor to " poczucie godności osobistej lub dobre imię". Idę się ja pytać, czy ktoś pokroju Beger R. może w ogóle o czymś takim, jak honor mówić. Szczególnie w kontekście jego obrony.
Bo przecie dobre imię to sama sobie głęboko zakopała, między innymi kurwikami i sexem jak owies. O godności osobistej zaś - po targach z PiSdzielcami - w ogóle nie powinna pamiętać.
Niemniej ma zamiar narobić smrodu i kraj swoich przodków, własnego zadka i dzieci swoich narazić na koszta. Bardzo to swoiste pojmowanie patriotyzmu, matriotyzmu itd.
Tak swoiste, że jest jego dokładnym przeciwieństwem. Chyba, że się coś pozmieniało i obecnie patriotyzm jest swoją własną odwrotnością.
Cóż... w ekipie pod wezwaniem Jędrusia wszystko jest możliwe.
A swoją ścieżką ciekaw jestem bardzo jakiej wysokości odszkodowania chciałaby dochodzić w Stasburgu Beger R. Coś mię świta, że na pewno wielokrotności zasądzonej grzywny.
Ale pewnie się mylę, bo przecie aż tak bezczelna to Beger R. chiba nie jest.
Chiba.



