POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

wartość cośkolwiek...

wartość cośkolwiek relatywna
Ochroniarze superhypermarketu czy innej galerii handlowej skatowali na śmierć drobnego złodziejaszka. Małolaty zatłukły przechodnia, który śmiał zareagować na przemoc. Na ulicy, w środku miasta.
Te dwa wydarzenia wszystko zarówno łączy, jak i dzieli.
Łączy bezsensowna śmierć - tak, jakby jakakolwiek miała sens, ale tak się już mówi, niestety. Dzieli stosunek pierwszego lepszego z ulicy. I mediów też. Co jednak litościwym milczeniem wyjątkowo pominę.
O ile tę drugą się - śmierć przypadkowego przechodnia, który śmiał zareagować - niejako gloryfikuje, to tę pierwszą - śmierć w galerii handlowej - rodacy podsumowują na przykład tak:
" Uważam to zajście za nieszczęśliwy wypadek. Kogoś z ochrony trochę poniosło.
To, że złodzieje w centrach handlowych są bici, jest prawie codziennością. Osobiście popieram takie praktyki.
Bo co zrobić z człowiekiem, który kradnie 5 swetrów ze sklepu o wartości 2500 PLN zostaje złapany, i uśmiechając się mówi: i tak tu wrócę...
Prawda jest taka, że w Dominikańskiej został pobity menel, ćpun i złodziej, który systematycznie okradał sklepy, na dodatek zmuszając na siłę innych do udziału w tym procederze."

To cytata z pewnego forum. W wykonaniu pacjenta pozującego do zdjęcia w pozie, którą specjalista od mowy ciała określiłby jako agresywnie wyzywającą. Na dodatek w stroju, który nieodparcie kojarzy się z młodymi faszystami spod znaku weszrodactwa.
"Nieszczęśliwy wypadek" - dobre sobie! Samosąd ma niby być nieszczęśliwym wypadkiem? A niby z jakiej racji?

I w jednym, i w drugim przypadku ginie człowiek, a życie ma się tylko jedno. Żaden ewentualny wyrok tego życia nie wróci. Niemniej nie stawia się pomiędzy nimi znaku równości. Bo musi złodziejaszek był gorszy.
Ja tam nie chcę niczego mówić, ale to przykład tak skrajnej dyskryminacji, jaką tylko sobie można wyobrazić. Żal, że nie trzeba sobie jej wyobrażać, bo jest. Tu i teraz, w kraju pomiędzy Odrą a Łukaszenką.
W dumnej, chmurnej i - co się tu oszukiwać - durnej Rzeczypospolitej Polskiej.