Jelyta waaadzy - umoczone. Kompozytor Janusz S.(tokłosa) - umoczony. CBA - umoczone. CBŚ - też. O reszcie tzw. służb nie ma co wspominać - też umoczone. Ten, tamten i ów, także z najbliższego sąsiedztwa - umoczeni. Gdzie by się nie obrócić - umoczeni. Umoczeni w afery, aferki, łapówki, łapóweczki, nepotyzm w postaci załatwianie posadek krewnym i znajomym Królika, przymykanie oczu na przekręty i przekręciki dobrych, partyjnych towarzyszy.
Jutro pewnie ja też się obudzę umoczony.
Ciekawym tylko bardzo, w co akurat mnie umoczą. Bo jakoś sobie nie przypominam, żebym brał lub dawał. Znaczy w charakterze tzw. prowizji za taką czy inną - umówmy się - usługę. Bo, i owszem, dawałem i brałem. Dawałem np. prezenty na urodziny czy imieniny. I bez okazji też dawałem. Prezenty znaczy. Skuli kaprys taki. Bo akurat kogoś lubię. Albo coś zobaczyłem i ktoś mię w temacie, że to do niego pasuje, na myśl przychodził. No to kupowałem i dawałem. I tak dalej.
Że nie wspomnę o dawaniu w naturze. I braniu też. Co - dobrowolnie się przyznam - robiłem nader chętnie, lecz bynajmniej nie na zasadzie "coś za coś". Jeśli zaś chodzi o prezenty, to - i owszem - też. Ale że nie przepadam za szumem wokół mnie, moje ego było w takich sytuacjach przyjemnie połechtane, ale gdzieś pod spodem zawsze było zażenowanie. Tak na zasadzie, że to chyba jakaś pomyłka i tak naprawdę to komuś innemu się to - znaczy prezent - bardziej należy. Ci, co mię znają, wiedzą o tym doskonale. Ci, co mię nie mieli okazji poznać, właśnie się dowiedzieli.
Niemniej w myśl zasady, że jak się chce pjesia skatować, to keta* zawsze pod ręką, na pewno się coś na mnie znajdzie. Na ten przykład kubek z wewiórkiem, co go dostałem kiedyś na imieniny. Od personelu własnoręcznie dobranego na zasadzie starzy i sprawdzeni znajomi i przyjaciele.
No i mają mnie. Też umoczony jestem. Bom wolał mieć personel, o którym wiedziałem, że ni ciała, ni jakiejkolwiek jego części na pewno nie da. Czysty, żywy nepotyzm - jak słowo honoru.
Mogę więc spać spokojnie. I tak samo spokojnie się obudzić. Bo wychodzi na to, że nie jestem kuriozum w kraju umoczonych. Też umoczony jestem.
Znaczy nie jestem normalnie nienormalny, ale normalnie normalny. I tak trzymać.
Mać!
-----------
* keta - po śląsku łańcuch



