rosyjska dyplomacja wygrywa wszystko
Rosyjska dyplomacja świetną i w pełni zasłużoną markę ma nie od dziś. I słusznie, bo po raz kolejny udowodniła swą świetność - zapraszając generała Wojciecha Jaruzelskiego do Moskwy na obchody zwycięstwa nad hitlerowcami.
Strzał w sam środek dychy! Bo oto nieco wcześniej głośne pretensje do wizyty w Katyniu zgłaszał nienawidzący Wojciecha Jaruzelskiego prezydent Lech Kaczyński. Smród dyplomatyczny poszedł, bo Rosjanie Kaczora lubią średnio, nie bez powodu zresztą - a tu, choć człeczyna mały, ksenofobiczny i pamiętliwy, przecież osoba urzędowa, głowa ważnego państwa bądź co bądź. No i teraz się odegrali, bo już ja idę widzieć prezydentów Jaruzelskiego i Kaczyńskiego zgodnie obok siebie na trybunach przy Krasnoj Płoszczadi!
Nielubiani u nas Ruscy mają jednak trzeźwiejszy ogląd sytuacji. Bo jednak ludobójstwa na polskiej ziemi nie zatrzymali bracia Kaczyńscy, ani ich przodkowie, tylko jednak ruskie sołdaty i oficery, a wśród nich pewna ilość Polaków, przez tychże Ruskich przeszkolonych i uzbrojonych. I jest dla Ruskich generał Wojciech Jaruzelski ostatnim żyjącym symbolem tamtych czasów. Ichnie dobre prawo.
Równie dobrym prawem Kaczorów jest pienić się bezsilnie na Historię, która akurat nie im przyznała tu rację. I szkoda tyko, że ruska dyplomacja, miast pienić się bezsilnie nad tym, że nie udało się jej polskich panów skłócić i ośmieszyć, rechoce, że akurat to jej się udało znakomicie...



