Tydzień żałobny spędziłem wśród prostych ludzi przemysłu na Śląsku. Lubię Śląsk i lubię tych ludzi. Zamknięty z nimi w miejscu mojej czasowej pracy, wraz z nimi w nastawni słuchałem radia ZET. Jak na co dzień "Zetki" nie lubię, tak szczena mnie na glebę opadła. Piękna muzyka, zero durnowatych reklam, całość przerywana wspomnieniami o tragicznie odeszłych.
Dziś, dzień po zakończeniu żałoby wracam na Śląsk. Ci sami ludzie, to samo radio. Ale nie takie samo. Durnowate reklamy, szmirowata muzyczka a w przerwach wspominki o tragicznie odeszłych.
Jak nie jestem melomanem przedstawień narodowych, tak żal mi się zrobiło poprzedniego tygodnia. Lepsza była jakość tego, co sączyło się z głośników. A teraz pozostaje mi już tylko częściej wychodzić z pomieszczenia operatorów na produkcję. Tam łomot taki, że tę durnotę radiową pokrywa całkowicie.


