POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Obustronna dewaluacja etyczna

Email Drukuj PDF

 

Wszystkim 80-ciu osobom, które nie zdały egzaminu poprawkowego z mikroekonomii, życzę szczęśliwej podróży do Dublina (...), sympatycznej pracy w KFC, (...) niezapomnianych chwil pod „pośredniakiem". Jeżeli ktoś z Państwa, w związku z wynikami, ma zamiar zrobić sobie krzywdę, to proszę uczynić to poza budynkiem L, ponieważ z tamtejszego linoleum ciężko usuwa się krew; poza tym i tak jest tam już wystarczająco ślisko.”

Podpisano doktor nałóg ekonomicznych (nałóg został, doktorat diabli zabrali...)

Tjaaa... wielu wpis taki bulwersuje, mnie już nie. Przez ćwierć wieku (wyrok jak za morderstwo) mam nieustającą możliwość codziennego kontaktu ze środowiskiem naukowym. Po stronie wydawców wiedzy następuje urynkowienie i frustracja, po stronie studentów degeneracja i tumiwisizm. Dla wielu studia są wyłącznie zdobyciem wirtualnej sprawności, po którym i tak wylądują na zmywaku. Są chwalebne wyjątki, jak zawsze od reguły.

Ostatnio w moim najbliższym otoczeniu pojawił się asystent, który z kulturą osobistą jest ostro na bakier. Bałaganiarz, pyskacz, z lekkim syndromem Tourette'a, chociaż inteligentny. Za czasów „starej profesury” gość by wyleciał na zbitą mordę po miesiącu pracy za parę tekstów, które wrzucił sekretarce szefa, przepraszam tylko kierownika zakładu, bo szef to był kiedyś i miał charakter. Obecnie jego występy są akceptowane – nie jest akceptowane, że zwraca mu się uwagę. Z drugiej strony – jadąc na wykłady z kolegami i koleżankami dobrze jest porysować gwoździem windę, wypić kawę z automatu i kubek rzucić na podłogę, obsikać kibel dookoła, zrobić kupkę do pisuaru (tak, są tacy hardcor’owcy) i parę innych „dowcipów” z pogranicza lumpenproletariatu.

Wracając do doktora nałóg. Marny z niego wykładowca, że tylu komisów się dorobił; jeszcze marniejszy, że się po chamsku wypowiedział na forum publicznym o ofiarach mikroekonomii. Miejmy nadzieję, że Dziekan wyśle go na urlop dla poratowania zdrowia, a egzamin unieważni i zleci przeprowadzenie go innej osobie i do kodeksu etyki pracownika naukowego zajrzy.

 

Zmieniony: niedziela, 21 lutego 2010 20:35