Najścia komornicze są z reguły przykre. Nie biorą się jednak z powietrza. Czasem są tylko dopełnieniem serii nieszczęść i niekorzystnych zbiegów okoliczności. Śmiercionośne napady na osoby urzędowe zdarzają się; jak ten z Komorza. Hitem hitów czarnego humoru może
być komentarz, jaki usłyszałem z ust współpracownika rano, przy kawie. Brzmiało to mniej więcej tak: „(...) to zdarzenie sprowokował gość, który udzielił mu pożyczki – przecież mógł przewidzieć, że pożyczkobiorca nie odda i pogodzić się ze stratą. Ten zaś po sądach się ciągał i komornika nasłał, a teraz ludzie cierpią”. Dodam, że facet nie ma poczucia humoru i jest mocno osadzony w realnym katolicyzmie i kręgach radia O. Dyrektora (666 FM). „Panie Boże uchowaj takiej pobożności”.



