POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

witajcie w życiu

Spis treści
witajcie w życiu
amway1
amway2
amway3
amway4
amway5
amway6
Wszystkie strony
witajcie w życiu

Zakazane kino w Gazecie, Radiu Zet i Poślizgu - publikuję zapis ścieżki dźwiękowej filmu Henryka Dederki, który został zatrzymany przez sąd jako dowód w sprawie i do tej pory nie został dopuszczony do rozpowszechniania. Pokazywany był jedynie na prywatnych pokazach, był na youtube, ale zniknął się w cudowny sposób...

 

WITAJCIE W ŻYCIU
Film zaczyna się tak: Grupa ludzi idzie drogą z pochodniami, niektórzy niosą drzwi z leżącymi na nich budzikami. Potem na ekranie ukazują się fragmenty kaset edukacyjnych przedstawiających radosnych dystrybutorów Amwaya, czyli ludzi, którzy w ramach systemu Network Twenty One sprzedają jego produkty. Teraz kamera pokazuje jakieś wykresy na przezroczystej folii. Za wykresami majaczy nieostra ludzka twarz.

Głos zza kadru objaśnia te wykresy: Definicja Amwaya korporacja zajmująca się produkcją i sprzedażą swoich towarów poza siecią sklepów detalicznych. W wieku 25 lat pięciuset młodych ludzi rozpoczyna życie zawodowe. Co z nimi będzie? W wieku 65 lat jeden będzie milionerem. 180 nie będzie już żyło. 270 będzie zależnych od kogo? Do jakiej grupy chcesz Ty należeć? Definicja Network Twenty One: sieć marketingowa dla biznesu i produktów firmy Amway.

Opowiada kandydat na dystrybutora (tzw. Prospekt), na razie nie widzimy jego twarzy. To o jego doświadczeniach opowie duża część filmu:
Prospekt: Poznałem szczęśliwych ludzi z Amwaya. Powiedzieli mi, że jeśli będę sprzedawał produkty ich firmy i wciągnę do tego biznesu jak najwięcej swoich przyjaciół, będę bardzo bogaty. Spełnią się moje marzenia. a przede wszystkim rozwinę swoją osobowość. Zostanę udziałowcem najwspanialszej korporacji na świecie.

Dystrybutorzy opowiadają wprost do kamery. Starają się mówić wyraźnie i precyzyjnie:
Dystrybutor A, rudy młodzieniec: Jest to najmądrzejszy system. który człowiek w ogóle wymyślił. W tym systemie człowiek im bardziej inteligentny, tym ma więcej problemów. W tym systemie nie wolno zastanawiać się, to jest po prostu praca, która jest do wykonania.
Dystrybutor B, w średnim wieku, były działacz partyjny: Ja chciałbym przestrzec tutaj wszystkich, że nie jest to żadna piramida, taka jaką skończono wojną domową w Albanii. Network Marketing jest zupełnie innym systemem, który trzeba dokładnie zrozumieć.
Dystrybutor A: Tego systemu nie musimy zrozumieć, niekoniecznie my to musimy rozumieć, żeby ten system robić.
Dystrybutorka C, młoda kobieta: Na pewno, jeżeli ktoś usłyszy plan po raz pierwszy, na pewno go nie zrozumie.
Dystrybutor B: Ja na przykład nie akceptuję takiego bezgranicznego entuzjazmu, bo on może się przerodzić w coś, co się nazywa partią polityczną, w ruch społeczny, w sektę religijną czy w religię jakąś. Mnie osobiście takie rzeczy nie interesują. Mnie interesuje to, co jest tu istotą. Istotą jest przecież robienie biznesu.

Tym razem widzimy już Prospekta. Siedzi za biurkiem otoczony komputerami. Wspomina okres, kiedy chciał być dystrybutorem Amwaya:
- Zagwarantowali mi, że będę bardzo bogaty, a pasty do zębów za 300 tys. i proszku do prania za prawie milion złotych nikt nie chciał ode mnie kupować. Pozostało mi liczyć na rozwój osobowości, a tymczasem stałem się śmieszny dla rodziny, przyjaciół, co gorsza, również dla mojej dziewczyny. Dobrze, że skończyło się tylko na śmieszności. Słyszałem, że niektórzy po stracie dorobku życia lądują w szpitalu psychiatrycznym.

Zjazd członków Amwaya. Materiał z tzw. kasety motywacyjnej Amwaya (takie nagrania mają zachęcić do przyłączenia się do sieci). Sala nabita ludźmi. Na scenie amerykański dystrybutor z polskim tłumaczem. Amerykanin przekonuje, ktoś na żywo tłumaczy. Po każdym zdaniu na sali zaczyna się coraz większe poruszenie. Ludzie krzyczą śmieją się, biją brawo. Atmosfera euforii.
Amerykanin: Ja zawsze pamiętam, przypomina mi się ta historia o tym człowieku, nazywał się Jones, w Południowej Ameryce, gdzieś w dżungli, to był jakiś kult, jakaś sekta religijna. On znalazł sobie 950 osób. I oni wszyscy wypili truciznę, żeby umrzeć. Jeżeli on był w stanie znaleźć 950 osób, które były przygotowane na to, żeby się zabić, czy jesteście w stanie, myślicie, że znajdziecie trzy osoby w Polsce, które chciałyby zacząć zarabiać pieniądze? (gwizdy, brawa)