A WOGLE TO
Stary mnie wypycha do roboty.
(Haaaaaaa, zobaczymy, czy mu się uda. BĘDĘ STAWIAĆ OPÓR).
Ja podejrzewam, że jego przesłanki są strasznie przyziemne: boi się, że mu się ROZTYJĘ.
Niby się we wszystko mieszczę, ale jakoby mnie było więcej.
I on chyba ma w oku taką wizję, że wraca np. za pół roku z pracy A JA JAK TA DŻABA WYPEŁNIŁAM JUŻ SOBĄ PÓŁ DOMU! Do przedwczoraj jeszcze się mieściłam w salonie A TERAZ JUŻ SIĘ Z NIEGO WYLAŁAM! I on biedaczysko wraca utyrany po pachy, a tu trzeba brać wiadro, łopatę i karmić żonę!... Znowu trzy tony obierek pójdą! Jak woda! A śledziowe łebki z zeszłego tygodnia to już wspomnienie, choć była ich cała wywrotka!...
Hoooooo ho ho ho ho hoooo.
Oraz jak już jesteśmy przy sylwetkach, to chciałabym podnieść temat – co jest bardziej kaloryczne – szminka czy błyszczyk.
Nie wiem jak Szpanie, ja zawsze dość szybko zjadam to co mam na ustach. I nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że szminka jest bardziej tłusta i kaloryczna. Może padłam ofiarą złudzenia z uwagi na konsystencję? Że jak szminka, to utwardzone tłuszcze zwierzęce, a jak błyszczyk, to z pierwszego tłoczenia.
No nie wiem.
Wolę błyszczyki.
Ale co na to moja dupa?



