POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

WCALE NIE AUGUSTOWSKIE NOCE

Email Drukuj PDF
WCALE NIE AUGUSTOWSKIE NOCE

Czuję się jak ostatni flak.
Nie spalam prawie cała noc z uwagi na a) nieobecność N., b) duchy, c) frytki.
N. wyjechal na dwudniowa konferencję mając szczytny cel spektakularnie się nie ukłonić jednemu kutasowi. I ja popieram te inicjatywę, tylko ze zostałam sama w domu.

Ja to jestem bohaterka z tymi kryminałami, trupami, duchami i małymi bladymi dziewczynkami które umarły 50 lat temu i przychodzą pokazać miejsce swojego pochówku, ale TYLKO POD WARUNKIEM, ŻE NIE MUSZĘ SPAĆ SAMA.
Trupy tylko teoretycznie i w towarzystwie, że tak powiem.

W dodatku mam chorą babcię.
Na jakąś niewydolność nerki plus ścisła dieta.
No to przywlokłam babci jakieś jedzenie w słoiczkach dla niemowląt, nanannanana, przecierki, szpinaczki, siemię lniane.
Po czym wchodzę do babci, a babcia mi, że umiera.

AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
BABCIA NIE WYGŁUPIAJ SIĘ.
TYLKO RAZEM Z WNUCZKĄ!!!
Na co babcia, że jak już umiera, to jeszcze przed śmiercią by poszła do toalety.
Gdzie, że tak powiem, dała świadectwo prawdzie, a umieranie odłożyła na później.

Otóż pod moją nieobecność odwiedziła babcię koleżanka, która nakarmiła ja smażonym karpiem, smażonymi ziemniakami i buraczkami z zasmażką, NO BO PRZECIEŻ BABCIA MUSI NABRAĆ SIŁ I WRÓCIĆ DO ZDROWIA.
Jak ją dorwę, to rozerwę na paski.

Niemniej po akcji KARP wróciłam do mojego pustego domu, zdołowałam wszystkie książki o duchach, wyciągnęłam literaturę dziewczęcą („Słoneczniki” i „Paladyni” – wzruszające opisy rzeczywistości powojennej dla przyzwoitych panien), nałykałam się Valerinu oraz na pocieszenie usmażyłam wielką porcję frytek i je pożarłam.
PO CZYM UMIERAŁAM CAŁĄ NOC, FENK JU GUD NAJT.

Nie wiem co gorsze – duchy czy frytki. I co mi bardziej wysiadło – serce czy wątroba.
Lecę się przejrzeć, czy nie osiwiałam.