dodatek kulturalny nr 1
Dodatek kulturalny jest nieregularnie ukazującym się kwiatkiem przy kożuchu, czyli czymś na kształt oddechu od codziennego ujadania. W nr 1 - muzyka i limeryki, bo one modne jakby od jakiegoś czasu są.
wspomnienie z miasta, którego nie ma
Było sobie miasto. Mieszkali w nim ludzie. Ludzie ani specjalnie źli, ani specjalnie dobrzy - ot, ludzie jak ludzie, nic specjalnego. Taka zwykła zwyczajność. Najzwyklejsza zwykła zwyczajność.
Tyle, że miasto to, jak pewnie i większość innych miast, miało swój klimat. Klimat secesyjnej zabudowy. Klimat uliczek z secesyjnymi willami w bzach. Klimat parków pod kasztanowcami.
W tym klimacie rodziły się dzieci i umierali starcy. I dzieci też umierały.
W takim mieście, w tym mieście byłem dzieckiem, w tym mieście dorastałem, w tym mieście upłynęła moja młodość, w tym mieście rozstałem się z pierwszymi z nas.
Pierwszymi z bywalców Cafe Bar Carmen. Bo większą część licealnych lat, a raczej popołudni spędziliśmy właśnie w nim
*
Tego miasta już nie ma. Mojego miasta już nie ma - nie dlatego, że mnie w nim nie ma. Mojego miasta już nie ma fizycznie. Zburzone, bo się zapadało i rozpadało.
Ale... jest ślad po nim w tym, co zagrał kabebe i w tym, co pogadałem do jego muzyki ja.
*
Jest w tym graniu coś z klimatu tamtych dni, tamtych popołudni, kiedy zamawialiśmy cały stolik piwa (0,33 l - tzw. granaty) górnośląskiego, a potem siadywałem na parapecie nocą i gapiłem się w moje miasto. Długo gapiłem się w moje miasto...
Moje miasto, moi ludzie i ja w nim (kliknij i ściągnij na dysk, 3,5MB, mp3) >> carmen cafe bar blues - gra kbb (chylcie czoła!), gadam ja (tekst mój).
limeryki
Gdy jeżdżę autobusami, wymyślam limeryki - może dorzucisz coś do kolekcji?
steen
Limeryki może nie do końca są limerykami, bo nie spełniają do końca wymogów formalnych, niemniej operują w równie jak limeryki absurdalnej aurze - dlaczegóż więc nie miałyby, przynajmniej ideologicznie, być limerykami?
Piszesz coś podobnego? A to dołóż się do kolekcji - ciąg dalszy za tydzień.
Naczelny
steen
branżowy
Pewien inżynier z Nokii
Nieświadom był swoich fobii
A związane były one
Niestety - z telefonem.
feministyczny
Pewna pani w Maroku
Miała wielka dziurę w kroku
Lecz, jak zwykła mówić:
Lepsza dziura tam w dole,
Niźli penis na czole.
managerski
Pewien manager z Birmy
Nosił tylko obuwie X-firmy
A taki był z tego dumny,
Że zabrał je z sobą - do trumny.
KUBUŚ ANARCHOSYNDYKALISTA
* * *
Jeden IDYJOTA z Warszawy
Pragnął mieć powód do sławy
Więc machał fiutem, a przy tem
Szybował pod sufitem
Lecz pozostał idjyotą z Warszawy
* * *
Raz pani w Gdyni na raucie
Spostrzegła, że siedzi w aucie
A jakiś facet z brodą
Całuje panią młodą
Lecz niestety w całkiem innym aucie
* * *
Raz krewki telewidz z Wrocławia
Słuchając Sejmu nagle puścił pawia.
Nie dziwmy mu się
Przy tym nygusie
Co przemawiał, każdy puszcza pawia.
joplin
Pewien facet z Afryki
wciąż pisał limeryki,
a że talentu miał zero
zarabiał sprzedając baleron.
*
Pewna dziewica z miasta Mławy
miała gicz nieco szpotawy,
w celibacie z tego względu żyła
i wredną babą dla innych była.
*
Pewien nauczyciel z Kościerzyny
bardzo lubił zezowate dziewczyny,
a że takich panien mrowie
zawsze miał ruch w alkowie.
*
Jedna staruszka z Krakowa
do harców zawsze była gotowa,
więc każdy ceper i krakus
wystrzegali się jej zakus.
Chrabja
Pewien facet z miasta Pcim
bardzo chciał odwiedzić Rzym
zbierał skrzętnie każdy grosik
brakowało jednak cosik
więc pojechał se na Krym.
*
Drobny złodziejaszek z Gdańska
z żoną miewał mękę pańską
gdy wychodził on na łowy
to stwarzała mu przeszkody
bo zazdrosna była, proszę państwa.
*
Bardzo modna panna z Łodzi
co dzień zwykła się.. no - głodzić
a przyczyna tego prosta
bo za męża to ma osła


