Nadal im mało. IM czyli związkowcom. Podwyżki 7% ponad inflację, gwarancje zatrudnienia, dodatkowe dni wolne od pracy czy premie i bonusy – żądania związkowców z Polskiej Grupy Energetycznej się posypały niczym jaja z wielkanocnego koszyka. PGE się restrukturyzuje, czeka ich zatem zmiana układów zbiorowych. Związkowcy sprytnie wykorzystują sytuację.
Chwalebne, tyle że za jakiś czas dowiemy się, że szeregowy pracownik dostał 2% podwyżki, wczasy pod gruszą na 500 zł, a związkowiec zarabia 22 tys. brutto na miesiąc (jak w KGHM), bo załapał się na 300% podwyżkę plus wczasy w Wenezueli. I nie zapomnijmy o utrzymaniach biur związkowych. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej płaci 18 mln na utrzymanie związkowców. Towszytsko dzięki poprzednim rzadom, które przyklapnęły przepisy, że to spółki mają utrzymywać związki.
To utrzymują. Podwyższając ceny prądu czy węgla. A to już z naszych kieszeni.



