byle zaistnieć
Prezydent Stalowej Woli na Podkarpaciu Andrzej Szlęzak nie chce czcić rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego syrenami alarmowymi dlatego zażądał od wojewody zwolnienia z tego obowiązku. Jego zdaniem "powstanie nie buduje w świecie obrazu Polski, jako kraju, w którym myśli się racjonalnie i działa skutecznie".
Tymczasem wojewoda Mirosław Karpyta nie widzi żadnych merytorycznych podstaw do spełnienia tego żądania. Jego rzecznik wyjaśnia, że celem włączenia systemów alarmowych jest nie tylko oddanie hołdu powstańcom, ale też sprawdzenie, czy te systemy działają.
- Tak dzieje się w całym kraju od trzech lat i Dotąd to prezydentowi nie przeszkadzało. Rzecznik wojewody podkarpackiego Wiesław Bek dotąd to prezydentowi nie przeszkadzało - podkreśla rzecznik wojewody Wiesław Bek. Dodaje, że prywatne poglądy historiozoficzne prezydenta nie mają żadnego znaczenia dla wypełniania przez niego obowiązków szefa obrony cywilnej Stalowej Woli.
Z kolei prezydent odpowiada, że taki nakaz włączenia syren 1 sierpnia jest "manipulacją rodem z PRL". Dodaje, że to zmuszanie metodami administracyjnymi do czczenia klęski militarnej i rzezi, jaką było to powstanie.
*
źródło widziało w życiu wielu idiotów, ale z taką erupcją głupoty chyba jeszcze nie miało do czynienia; źródło jest zdania, że panu Szlęzakowi coś się pod sklepieniem czaszki poprzestawiało, może wskutek przegrzania lub też w trakcie którejś burzy jakiś piorun za blisko niego strzelił, bo negowanie wartości Powstania Warszawskiego zakrawa już nie na kpinę, ale na utratę pełni władz umysłowych; źródło twierdzi, że jeśli pan Szlęzak nie jest w stanie dostrzec w Powstaniu niczego innego, jak tylko rzezi, to tak się nadaje na pełnienie publicznej funkcji jak źródło na prezydenta USA; źródło postulowałoby więc zaproponowanie panu Szlęzakowi odpoczynku w szpitalu bez klamek; źródło dopuszcza też możliwość wystąpienia u pana Szlęzaka chęci zaistnienia - w takiej jednak sytuacji źródło proponowałoby panu Szlęzakowi jakieś inne rozwiązania: oflagowanie się na znak protestu i bieg po ulicach Stalowej Woli o godz. 17, wspięcie się na najbliższy najwyższy komin czy nawet występy z Dodą - skutek gwarantowany, a szkoda minimalna; źródło bowiem przypuszcza, że pan Szlęzak sam sobie nie zdaje sprawy jak szkodliwa jest jego durnowata akcja






