czy powinni wywalić Drewnianego Waldemara?
Sz.Czytelnictwo (płci obojga) wróciło jednak do tradycji i zdecydowanie odpowiedziało mam to w dupie - tę opcję wybrało 53.6% z nich. Można więc spokojnie pokusić się o stwierdzenie, że nieco ponad połowa rodaków z kraju pomiędzy Odrą a Łukaszenką ma już serdecznie dość wojen na górze i polowania na czarownice. Marnie to jednak rokuje wszelkim kolejnym wyścigom do ławek na Wiejskiej i w Bruxelce czy do stołka w kształcie fotela. Prezydenckiego oczywiście.
Bez żadnych skrupułów pozbyłoby się Drewanianego Waldka 25% tzw. respondentów, co też wiele w sumie mówi, bo oznacza - ni mniej, ni więcej - że co czwarty rodak najchętniej dałby jelitom waaadzy solidnie na przeczyszczenie. Co nie byłoby - trzeba uczciwie przyznać - wcale takie głupie. Szczególnie wobec tego, że na niektóre twarze, to już - proszę Sz.Czytelnictwa - patrzeć normalnie nie idzie.
17.9% wybrało opcję a niby czemu? każdy orze jak może, co mogłoby sugerować, że znalazłszy się we wspomnianych jelitach waaadzy wszystkie możliwe stołki poobsadzałoby krewnymi i znajomymi Królika. Co z jednej strony świadczyć może o tym, że jednak więzi rodzinne i towarzyskie w narodzie nie giną. A nawet wręcz przeciwnie.
3.6% uznało, że sprawę trzeba najpierw wyjaśnić. Znaczy, że w narodzie uchowali się jeszcze niepoprawni i nienaprawialni idealiści. Trochę to może naiwne, ale świadczy o tym, że nie do końca zżarł nas robal toczący naród od lat 64 (+ 6 lat II wojny). Z tym, że akurat idealizm jest obecnie bardzo niemile widziany. Zarówno przez waaadzę, jak i współobywateli.


