żałoba dożynkowa
Człowiek, który powstrzymał łzę, Lech Kaczyński. To hasło na plakacie wyborczym mogłoby zastąpić „odwagę i wiarygodność“, znane z poprzednich wyborów. Dotąd płacz na zawołanie był możliwy tylko w filmach. Ale prezydent udowodnił, że przekraczanie granic to jego domena.Nie ma mądrego, który by wyliczył od jakiej liczby zabitych w sercu powinien się włączyć żal. Czy śmierć młodej rodziny w wypadku drogowym ma natychmiast uruchamiać smutek, czy dopiero kiedy umrze także kierowca ciężarówki, która ich rozjechała? A kiedy z własnej głupoty zabije się motocyklista, czy mam mu współczuć? Czy przeklinać go kiedy w szpitalu umrze także matka z niemowlęciem, których szaleniec potrącił na przejściu dla pieszych.
Każda śmierć zasługuje na żal. Głupio piszę – każda śmierć wywołuje żal. Uważam, że zasłużyć można na nagrodę, nie karę. A żal ma to do siebie, że nie wywoła go żadne rozporządzenie, choćby je wydał prezydent Kaczyński. Skończymy z żałobami na wezwanie, szczególnie, że w kancelarii głowy państwa poza bałaganem i walkami dworu nie ma nawet dobrego kalendarza.
Brak sztucznej żałoby będzie prawdziwym szacunkiem dla zmarłych. Większym nawet niż dożynkowy taniec.
22.09.2009





